Nie można wyświetlić profilu użytkownikaW celu przeglądania innych użytkowników musisz być zalogowany.

Galeria portretówportret słowem malowany

Jestem kobietą. Gdybym była mężczyzną, to być może chciałabym mieć na imię Adam. Bo wszystko przecież zaczęło się od Adama i Ewy. Myślę o tym w ten sposób, gdyż cenię w życiu pewien określony ład i porządek. Dlatego uważam, że wszystko ma w życiu swoje miejsce i swój czas. Człowiek zarówno kobieta i mężczyzna pełnią w życiu określone role. Jako kobieta staram się być wrażliwą na potrzeby innych. Kochać ich jako ludzi, niosąc im pomoc i wsparcie w miarę swoich możliwości. Czasami jednak myślę, że chyba jestem zbyt gorliwą w czynieniu ludziom dobra, bo oni nie zawsze to dobrze przyjmują. Z drugiej jednak strony, gdybym komuś nie pomogła, albo - nie daj Boże - przez brak pomocy, czy w jakiś inny sposób, skrzywdziła, to długo tym faktem bym się zamartwiała. Natomiast wszelkie złe zachowania w stosunku do mnie i wynikające z tego jakieś urazy potrafię wybaczać i to wielokrotnie. Cenię u ludzi, gdy potrafią mówić prawdę. A tym bardziej, gdy czynią to szczerze i życzliwie. Kiedy myślę o sobie, to trochę się martwię, że jestem zbyt nieśmiała, choć potrafię być także przekorna, uparta i co najgorsze chcę zawsze mieć rację. Ale uważam też, że człowiek musi pracować nad sobą i to też podoba mi się u innych, gdy ludzie cały czas otwarci są na rozwój. Są gotowi się zmieniać, kształcić, cały czas się rozwijać. Osobiście myślę, że moje zainteresowania sztuką, a zwłaszcza ulubionym malarstwem olejnym i rysunkiem pozwalają mi na poszukiwania nowych doświadczeń i wzrastania w przestrzeni serca i umysłu. Chciałabym powiedzieć, że cenię sobie bardzo postać naszej wielkiej rodaczki Marii Curie-Skłodowskiej, która na polu zawodowym jest dla mnie wielkim autorytetem. Jest mi smutno, gdy widzę ludzi zarówno mężczyzn jak i kobiety, którzy nie dbają o siebie. I nie chodzi tu tylko o wygląd zewnętrzny, bo ten zawsze można poprawić. Tu chodzi o coś więcej. Ludzie, którzy są obłudni, fałszywi, dali się uwikłać w różnego rodzaju nałogi, brak życia w prawdzie, schlebiając swojemu egoizmowi, a przy tym interesowni, bez wychowania. A ja chcę widzieć ludzi bez zawiści, zazdrości, kierujących się w relacjach ze słabszymi zasadą pomocniczości, troski i współczucia. Jako katoliczka staram się kierować przykazaniem miłości względem Pana Boga i bliźniego. Tak też wyobrażam sobie życie małżeńskie i rodzinne oparte na trwałym fundamencie, jakim jest miłujący Bóg i wiara katolicka Chciałabym podzielić się z mężczyzną, którego pokocham wszelkim dobrem, które noszę w sobie. Wierzę, że relacja, która łączy dwoje kochających się ludzi pozwala im obdarowywać się nawzajem tym wszystkim, co mają w sobie najlepszego. Tym samym - jak sądzę - starają się oni patrzeć na siebie wzajemnie przez pryzmat potrzeb tego drugiego. Dlatego często towarzyszy mi myśl umieszczona na wstępie, żeby inni przeze mnie nie płakali. Tego nauczyli mnie moi rodzice, którzy do dzisiaj są dla mnie przykładem. Tak samo, jak Prymas Wyszyński i Jan Paweł II, to niedoścignione wzory wzrastania w mądrości i świętości.