InformacjaUżytkownik nie istnieje lub jego konto zostało zablokowane.

Galeria portretówportret słowem malowany

Jestem radosną dziewczyną, przepraszam kobietą, której jakiś czas temu stuknęła trzydziestka. I jak zwykle nie wiadomo kiedy to się stało. Ciągle mam jeszcze przed oczyma obrazki z dzieciństwa. Droga do szkoły i żeby tylko się nie spóźnić bo cenię punktualność. I pełne żartów i humoru powroty wraz z koleżankami i kolegami ze szkoły do domu. Pełna odświętności z kolei droga do Kościoła. Z tamtych czasów do dzisiaj wspominam niezwykłą i pełną zapachu kwiatów i dymu kadzidła atmosferę majowego nabożeństwa. Dźwięki modlitwy litanijnej do dziś są dla mnie nie tylko wspomnieniem dzieciństwa ale należą do tych ulubionych nabożeństw, w których chętnie nadal uczestniczę. Oczywiście święta Wielkanocne czy Bożego Narodzenia przeżywam w atmosferze pojednania i radości. Spotkania z rodziną i z najbliższymi są zawsze przeze mnie przeżywane z wielką radością. Tak prawdę mówiąc nie należę do osób wylewnych, które godzinami potrafią opowiadać co robiły kiedyś albo co w danej chwili przeżywają. Jestem natomiast osobą wrażliwą, ceniącą w ludziach ich odruchy serca. Wolę więcej robić niż mówić. Tacy zwykli ludzie w niezwykłych życiowych sytuacjach, którzy kierują się wyłącznie sercem są dla mnie wzorem do naśladowania. Tak jak Jan Paweł II jest dla mnie wielkim autorytetem. W takiej atmosferze otwartości i wrażliwości na drugiego człowieka wzrastałam w moim domu rodzinnym pośród wzajemnej życzliwości i dostrzegania potrzeb bliźniego. Ta idea czynienia ludziom dobrze zawsze towarzyszyła memu sercu. Wrażliwość na potrzeby innych, na cierpienia nie pozwala mi przejść obok potrzebujących. Dlatego pomagałam, pomagam i zamierzam pomagać w życiu codziennym innym ludziom. Choć martwi mnie to, że nierzadko brakuje mi w takich sytuacjach (i nie tylko takich) cierpliwości. Denerwuje mnie też czasem moja własna naiwność. Z moich marzeń natomiast najbardziej chciałabym zrealizować te dotyczące założenia rodziny. Chciałabym by mężczyzna, którego pokocham był osobą ceniącą życie rodzinne. Bo dla mnie najważniejsza jest rodzina, w której jestem patronką ogniska domowego. Rolę mężczyzny natomiast spostrzegam, gdzie mąż, ojciec jest głową rodziny. Jest przy tym odpowiedzialny, wierny, opanowany i uczciwy. Ja dbam o dom, razem z mężem wychowujemy dzieci. Lubię przy tym gotować i zajmować się kwiatami. Nawet chyba mogłabym prać ręcznie ( czego osobiście nie lubię robić ) byle nie za często. Gdyby mąż zechciał mi pomóc w krzątaninie domowej to nie miałabym nic przeciwko temu. Później razem byśmy mieli więcej wolnego czasu i moglibyśmy na przykład iść potańczyć. A, że bardzo to lubię to tym bardziej taniec z ukochanym mężczyzną byłby dla mnie ogromną radością i wypoczynkiem. Lubię także spacery, chwile z dobrą książką i muzyką klasyczną. A jak już jestem bardzo zmęczona to dużo śpię. Ale zdaje się, że chyba nie tylko ja. Chciałabym by moje życie było przeżywane w atmosferze miłości. Wierzę w to bardzo, że tak może być, kiedy ludzie obdarowujący się uczuciem będą wzrastać w miłości. Pomocą jest im w tym podobny system wartości, wzajemne zrozumienie, pomaganie sobie w nieszczęściu, trwanie razem.