Nie można wyświetlić profilu użytkownikaW celu przeglądania innych użytkowników musisz być zalogowany.

Galeria portretówportret słowem malowany

Miłość najbliższych, ich szczęście, życie spokojne, ale w żadnym wypadku leniwe czy pozbawione aktywności - to  wartości dla mnie najważniejsze. Cenię w sobie swój altruizm, który wyzwala we mnie pragnienie pomagania ludziom chorym, niepełnosprawnym, osamotnionym, pokrzywdzonym przez los (myślę o adopcji dzieci). Staram się dać światu trochę z siebie - działam w Klubie Inicjatyw Społecznych, w Towarzystwie Uniwersytetów Ludowych, a wokalną pasję realizuję w kościelnym chórze. Czasem doskwiera mi mój brak odwagi i zdecydowania. To cechy, które mnie denerwują nie tylko u siebie, ale także u innych. Nie akceptuję tchórzostwa, nieuczciwości, braku umiejętności ponoszenia odpowiedzialności za swoje czyny. Przy okazji wspomnę też o drobniejszej, ale istotnej dla mnie sprawie - jako niepaląca nie toleruję palenia papierosów w mojej obecności.   Jako osoba aktywna sporo pracuję, także w ogrodzie, gdzie hoduję rzadkie rośliny egzotyczne. W telewizji oglądam programy popularno-naukowe i kulturalne oraz religijne (TV Discovery, Kultura, Religia, Trwam).   Wyznaję bardzo tradycyjne zasady dotyczące życia rodzinnego. Uważam, że rolą żony jest pielęgnowanie domowego ogniska, dbanie o dzieci i męża, kultywowanie wiary, rola męża to zarabiać na utrzymanie rodziny, podejmować strategiczne decyzje i nie bać się odpowiedzialności za nie, opiekować się żoną i dziećmi,  bronić ich przed niebezpieczeństwem - jak św. Józef.   Od wielu lat z wytrwałością i nadzieją poszukuję swojego "św. Józefa" - opoki, fundamentu, filaru, na którym można byłoby wznieść gmach trwały. Jak na razie - bez powodzenia. Widocznie takie są Boże plany na moje życie. Z pokorą je przyjmuję , ale jednocześnie wierzę, że w planach tych jest miejsce na moje szczęśliwe życie u boku mężczyzny, który wziąwszy sobie do serca słowa Łukasza Ewangelisty o świętej rodzinie, znajdzie we mnie swoją „Marię".