Zaloguj się

Galeria portretówportret słowem malowany

Uważam siebie raczej za osobę szczęśliwą i spełnioną: zawodowo i życiowo. Ukończyłam studia, wykonuję ciekawy zawód, większość moich marzeń udało się zrealizować – bardzo dużo podróżowałam, spotykałam ciekawych ludzi. Żyję w kręgu najbliższych mi osób – rodziców i znajomych. Do pełni szczęścia brakuje mi jednego: założenia rodziny i trwania w niej tak „na zawsze” w szczęściu, które daje świadomość obecności męża i dzieci. Niełatwo jest kochać, bo jest to spotkanie dwojga zupełnie różnych ludzi. Wierzę, że prawdziwa miłość może pomóc w przezwyciężeniu tego, co różni lub dzieli, by stworzyć związek oparty na partnerstwie i takich relacjach, które pozwolą być ze sobą do późnej starości. Przykładem takiego związku są moi rodzice – od 43 lat żyjący w małżeństwie, którzy wychowali swoją jedynaczkę – czyli mnie. Myślę, że osiągnęli trudną umiejętność wspólnego „bycia ze sobą” – poprzez kompromis i szacunek dla drugiego człowieka. Chciałabym, aby rodzina, dom i dzieci stały się treścią mego życia. Co mogę zaoferować na początek ze swej strony? Kilka zapewnień, które wynikną z opisu moich cech charakteru i przyzwyczajeń. Jestem osobą czułą, serdeczną, ciepłą i wrażliwą, dobrze zorganizowaną i uporządkowaną, ale nie narzucającą tego innym. Do tych priorytetów życiowych, jakimi są wiara i modlitwa, dodałabym uczciwość postępowania wobec drugiego człowieka oraz czynienie dobra ludziom potrzebującym pomocy, tj. chorym, samotnym, biednym. We mnie samej podoba mi się to, że potrafię zachować skromność, delikatność w kontaktach z innymi. Sądzę, że wzbudzam ufność – choć zdarza się, że ludzie często wykorzystują moje zbytnie zaufanie do nich, moją wiarę w ich dobre intencje. Ta łatwowierność sprawia, że bywam przez niektórych oszukiwana. To nie podoba mi się u ludzi, podobnie jak brak kultury, arogancja, agresywny sposób zdobywania dóbr, robienie kariery za wszelką cenę. Jestem domatorką i kocham w nim ład i porządek, moje maleńkie mieszkanie emanuje ciepłem, serdecznością i jest oazą spokoju. Chętnie krzątam się w kuchni, przygotowując różne potrawy, zajmuję się hodowaniem kwiatów. Ponieważ nie lubię siedzieć bezczynnie (to mnie zabija!...), rozwijam swoje zainteresowania. Szydełkuję, kolekcjonuję pocztówki z różnych stron świata, lubię chodzić na spacery, zwiedzać podczas podróży, spotykać się ze znajomymi. Odpoczywam, jeżdżąc na rowerze, oglądając filmy, a preferuję klasykę kina lub filmy przyrodnicze, popularnonaukowe w TV, przedstawienia teatralne. Przyjemność sprawia mi czytanie książki, słuchanie muzyki (od jazzu do muzyki klasycznej), taniec i śpiew. Bardzo lubię słuchać radia, zwłaszcza RADIA JÓZEF, które porusza wiele spraw ważnych dla współczesnych katolików. Sądzę, że dzięki temu nauka Kościoła nie jest dla mnie nudnym zakazem do przestrzegania, ale czymś żywym, co pozwala odnajdować siebie w otaczającym świecie. Dzięki temu jestem pozbawiona blichtru współczesnego świata, jestem naturalna w ubiorze (choć lubię się ubrać kolorowo, gustownie, a nie koniecznie drogo) i w zachowaniu (dotyczy to także tego, że nie palę i nie nadużywam alkoholu), obce mi są tatuaże i kolczyki w nosie. Słuchanie RADIA JÓZEF uzmysławia mi, jak ważna jest dla chrześcijanina niedziela, uczestniczenie we Mszy św., częste obcowanie z Pismem Św. Dzięki temu nauczyłam się przezwyciężać trudności i podnosić z moich upadków. „Musicie być mocni wiarą” – te słowa Papieża Jana Pawła II są moją ulubioną sentencją. Osoba zmarłego – jak i obecnego Papieża Benedykta XVI – to dwa autorytety, które podobnie jak rodzice i dziadkowie stanowią dla mnie wzór myślenia, działania, życia prawdziwego katolika. Jakie są moje oczekiwania wobec przyszłego partnera? Życzyłabym sobie mężczyzny o spokojnym usposobieniu, człowieka dobrego, mądrego, czułego i delikatnego. Chciałabym, aby był to człowiek wyrozumiały, niekonfliktowy, ceniący kompromis w rozwiązywaniu problemów. Byłoby dobrze, gdyby nasze zainteresowania (kino, teatr, podróże) były zbieżne. W tym swoistym tandemie, jakim jest małżeństwo, rolą kobiety – według mnie – jest poważne zadanie utrzymania ogniska domowego, dbanie o męża i dzieci, a także aktywne uczestniczenie w życiu społecznym. Natomiast mężczyzna powinien być opiekunem kobiety, ale i jej partnerem. Tym, który potrafi zapewnić poczucie bezpieczeństwa i żonie, i dzieciom. Zaś przeżywanie tego małżeństwa we wspólnocie zapewni im wiara, wspólna modlitwa i wynikająca z tej wiary umiejętność przebaczania sobie wzajemnie – i w wielkich, i w małych sprawach. „Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara”.