Galeria portretów

Urodziłam się i mieszkam w Poznaniu. Pochodzę z wielodzietnej rodziny. Jestem niespokojnym duchem - wprawdzie aktualnie przebywam w kraju, ale dwa lata spędziłam w Irlandii, byłam także w Kanadzie, Chorwacji, Austrii, Włoszech, Niemczech i Hiszpanii, a marzą mi się jeszcze  wyprawy do Azji, Afryki i
Australii. Uwielbiam poznawać nowe kultury, nowych ludzi, ich obyczaje. Jestem osobą otwartą, pełną optymizmu i pogody ducha. Z entuzjazmem i radością oczekuję przyszłości. Wierzę, że każdy dzień przyniesie nowe zachwyty nad przyrodą, nad światem, możliwość spotkania dobrych, szczerych odważnych ludzi, czyli takich, których cenię najbardziej. Wierzę, że będę miała szansę okazania życzliwości, serdeczności i miłości wszystkim, którzy jej potrzebują. Wydaje mi się że modlitwą i aktywnym uczestnictwem w życiu Kościoła można pomóc potrzebującym. Rodzina Serca Miłości Ukrzyżowanej, w której działam, pozwala mi zrealizować idee miłosierdzia. Moje uwielbienie świata sięga też wodnych głębin... Mam wrażenie, że w wodzie czuję się jeszcze lepiej niż na powierzchni. Stąd moja ksywka „Rybka”. Kocham też taniec! Improwizuję, ale efekt jest naprawdę niezły. Lubię także grać na gitarze i z radością uczestniczę we wszystkich imprezach przy dobrej muzyce (a lubię prawie każdą, wyłączywszy metal). Sporo czytam (literatura religijna i psychologiczna), z chęcią oglądam komedie, ciekawe reportaże i programy przyrodnicze, słucham radia Maryja. Wiodę ciekawe życie, ale brak mu pełni. Marzę o możliwości zrealizowania się w roli kochającej żony i matki. Dlatego chciałabym poznać odpowiedzialnego, zdecydowanego mężczyznę, który ma świadomość tego, że prawdziwa wspólnota życia i miłości rodzi się w atmosferze zaufania i akceptacji. Pragnęłabym, abyśmy – spoglądając często na siebie - spoglądali również ku Górze, by stamtąd czerpać siły do budowania szczęśliwego życia i wiarę w moc Boskiej opieki.

Trudno siebie zobrazować w kilku zdaniach, więc nakreślam nie tyle swój portret, co szkic do portretu. Wszystko, co najważniejsze w moim życiu, ukształtowało się w  domu rodzinnym, bardzo ciepłym  i gościnnym. Rodzice zaszczepili we mnie i w moich siostrach umiłowanie prawdy, zainteresowanie dla spraw naszego kraju, ciekawość i pragnienie Boga. Pamiętam z dzieciństwa nasze wspólne modlitwy, a także dyskusje na tematy polityczne, socjologiczne i filozoficzne. Mój tata był cenionym profesjonalnym artystą plastykiem. To on otworzył mi oczy na wielką sztukę, zainteresował  malarstwem i rzeźbą. Skoro już o zainteresowaniach mowa… Pochłaniam sporo literatury (ukończyłam filologię polską), lubię dobre kino, muzykę klasyczną , jazz, chętnie słucham np.  Ennio Morricone. Rzadko zaglądam do telewizyjnego okienka. Preferowana stacja radiowa – Radio Maryja. Jestem wrogiem bierności i marazmu. Wszelka kreatywność  (nawet ta w kuchni, z którą podobno nieźle sobie radzę) wzbudza we mnie wielką radość. Według mnie działanie sprawia, że stajemy się lepsi, rozwijamy się, poszerzamy swoje widzenie świata i ludzi. To właśnie ciekawość świata zawiodła mnie swego czasu do Włoch, gdzie spędziłam kilka lat ucząc się i pracując. Widziałam piękne miejsca, poznałam wspaniałych ludzi , uczyłam się cenić prawdziwe wartości. Uważam, że bardzo ważna w naszym życiu jest empatia, otwarcie na drugiego człowieka. Nie akceptuję egoizmu, braku wrażliwości, obojętności na los drugiego człowieka. Chciałabym bardzo znaleźć sposób na to, by pomóc bezradnym i bezbronnym. Podsumujmy – jestem osobą wierną wartościom chrześcijańskim, osobą słowną, konsekwentną, szczerą, łagodną, z poczuciem humoru, ciekawą świata. Ale przede wszystkim jestem kobietą, która szuka prawdziwej miłości. Piszę prawdziwej, bo w tych czasach pojęcie miłości bardzo się zdewaluowało. Prawdziwej miłości, tzn. głębokiego, dojrzałego uczucia zakorzenionego w BOGU. Miłości wyrastającej z jego pnia, patrzącej w tym samym kierunku. Mimo że Bóg nie poskąpił mi urody (tak twierdzą moi przyjaciele), mam niemałe trudności w odnalezieniu wartościowego mężczyzny (tych innych nigdy nie brakowało), z którym mogłabym założyć chrześcijańską rodzinę. TEGO JEDNEGO JEDYNGO DLA MNIE. Człowieka, który buduje swoje życie na fundamencie katolicko-patriotycznym, dla którego priorytetem są miłość i wierność. Mężczyznę  o wielkim sercu, wrażliwego, ciekawego świata i inteligentnego. Pragnącego kochać i być kochanym…

Jedną z moich zalet jest szczerość, więc szczerze przyznam się do swoich wad. Jestem nerwowa, zamknięta w sobie, nieufna, z trudnością przychodzi mi nawiązywanie  nowych kontaktów. Jednak trzeba mi policzyć na plus, że intensywnie pracuję nad sobą i staram się zwalczać swoje niedoskonałości. Marzy mi się większa otwartość wobec ludzi i łatwość w okazywaniu im serca. Opiekuńczość, wrażliwość, wyrozumiałość to cechy, które bardzo cenię. Przerażają mnie ludzie, którzy z uśmiechem na twarzy  krzywdzą innych, są  zadufani w sobie, przeświadczeni o swojej nieomylności. Pracuję w biurze, studiuję zaocznie (politologia), czas więc mam zagospodarowany, ale znajduję go jeszcze sporo na dobrą książkę, słuchanie muzyki, oglądanie  w TV swoich ulubionych filmów przyrodniczych. Bardzo chętnie słucham Radia Maryja. Uwielbiam spacery po lesie i parku  (zwykle towarzyszy mi w nich mój owczarek
niemiecki), lubię przejażdżki rowerowe po oddalonych od zgiełku miejscach. Kolejne szczere wyznanie, które być może dla kogoś okazać się istotne - nie za bardzo garnę się do kuchni… Jest także kilka innych czynności gospodarczych, które nie budzą mojego entuzjazmu (np. zmywanie). I jeszcze sprawy najważniejsze: Od kilku miesięcy liżę rany po nieudanym związku, po zawiedzionych nadziejach i po wielu niespełnionych obietnicach. Trudno jest żyć ze złamanym sercem… Nauczyłam się, że niczego do końca nie da się zaplanować, więc niczego nie planuję. Uważam, że będzie tak jak Bóg zechce. Całkowicie zdaję się na jego łaskę. Myślę, że nie zapomni o mnie i mi pomoże, tak jak pomagał mi do tej pory. Od dziewiętnastego roku życia choruję na zapalenie stawów (RZS). Cały czas się leczę i naprawdę jest już dużo lepiej. Mam niestety trochę zniekształcone dłonie i stopy, daleko im więc do ideału piękna.. Obecnie jestem włączona w program leczenia bardzo drogim i  - jak się okazuje - skutecznym lekiem, musiałam jednak podpisać oświadczenie, że w ciągu co najmniej dwóch lat nie zajdę w ciążę. Zdaję sobie sprawę, że, zważywszy na mój wiek, muszę liczyć się z tym, że nigdy mogę nie mieć dzieci. Staram się jednak  myśleć pozytywnie. Chciałabym spotkać kogoś, kto prawdziwie umie kochać, kto zaakceptuje mnie taką, jaką jestem. Okaże wyrozumiałość i  nie będzie mi narzucał swojej woli. Chciałabym po prostu zaznać trochę szczęścia i obdarzyć nim drugą osobę. Szukam człowieka, który tak jak ja spragniony jest szczerej, prawdziwej, bezinteresownej miłości...o ile taka istnieje… Wierzę, że wzajemna pomoc i zrozumienie  pozwolą  nam  pogodnie przejść przez życie.

To co dla mnie najbardziej charakterystyczne to radość z rzeczy małych. Stała się ona rodzajem modlitwy dziękczynnej. Cenię też w sobie  uczciwość, autorefleksję i czułość. Jednocześnie  zdaję sobie sprawę ze swoich małości i ograniczeń. Za dużo we mnie dumy i  zbytniej  emocjonalności. Staram się je ujarzmić. Muszę również popracować nad pokonywaniem nieśmiałości. Wierzę, że oczy wiary pozwalają nie tylko wznieść się ponad swoją małość, ale także ułatwiają znoszenie wad bliźnich. Wierzę również, że Bogu  podoba się to moje twórcze zmaganie się ze sobą i to, że  w życiu codziennym pośród zwykłych spraw staram się  uruchamiać pokłady dobra, które jeszcze są zbyt zamknięte w głębi serca. Chciałabym kochać ludzi poprzez uśmiech, rozmowę, milczenie, konkretne działania. Chciałabym rzeczy zwyczajne robić nadzwyczajnie dobrze.
Cenię u ludzi, wierność, konsekwencję, opanowanie, pokorę, odwagę, łagodność, fantazję, "wyobraźnię  miłosierdzia", ekspresję uczuć. Tęskno mi „do tych, co mają tak za tak, nie za nie, bez światło-cienia”. Mój głęboki sprzeciw wywołuje chamstwo, gruboskórność, pyszałkowatość, krętactwo i wykorzystywanie słabszych do umacniania swojej siły. Nie znoszę typowego dla wielu Polaków wlewania w siebie hektolitrów wódki.
Nie podoba mi się obojętność wobec spraw ojczyzny. Sama od kilku lat mieszkam w Rzymie, ale Polskę mam w sercu. Bóg, Honor, Ojczyzna to dla mnie niezwykle ważne wartości. Kiedyś często wędrowałam po górach, teraz włóczę się po Wiecznym Mieście śladami świętych, artystów a także szlakami fontann, obelisków i łuków tryumfalnych. Tropię też roślinność  w tutejszych parkach... Lubię utrwalać odkryte piękno na fotografiach. Nauczyłam się tutaj nieźle gotować włoskie potrawy, ale także rozsławiam polskie smaki. Włoscy znajomi zachwycają się np. moim sernikiem. Często zaszywam się z książką w domowym zaciszu. Czytuję poezje  Herberta, Norwida i Wencla oraz prozę Dostojewskiego. Przepadam za Szopenem, ale słucham także różnorodnej muzyki. Chętnie słucham Radia Maryja.
Niedziela to dla mnie dzień święty, zawsze ukoronowany mszą św. Nawet w okresach oschłości modlitewnej nie rezygnuję z udziału w niedzielnej mszy św. Chcę pokłonić się Bogu i ofiarować mu swoją obecność.
Marzę o tym, aby wiarą i miłością udało mi się  stworzyć silną  rodzinę. Widzę w niej siebie jako kapłankę domowego ogniska, która otacza wszystkich ciepłem i troskliwością. W przyszłym mężu upatruję troskliwego opiekuna i żywiciela. Nie wyobrażam sobie, aby był to ktoś o dyktatorskich zapędach. Myślę, ze tylko wtedy małżonkowie tworzą jedność, gdy wzajemnie szanują siebie i szanują swoją odmienność wynikającą z naturalnych różnic między kobietą i mężczyzną. Zgłębiając je, wzbogacają się duchowo i umacniają związek.
Wierzę, że znajdę towarzysza wspólnego pielgrzymowania przez życie…

Pod koniec mojego życia chciałbym móc spojrzeć na nie z przekonaniem, że je nie zmarnowałem. Chcę być tu konsekwentny i pomimo otaczającego mnie zła, staram się żyć w sposób zgodny z nauką Kościoła. Lubię mój spokój wewnętrzny i radość, a także panowanie nad sobą i taką autentyczną troskę o zbawienie, które jest dla mnie najważniejsze. Chciałbym współczesnym ludziom przekazać wiarę, aby wszyscy w tym pogubionym świecie znaleźli sens życia i jego cel. Szukam żony. Jestem odpowiedzialnym i w wielu dziedzinach samodzielnym, a także wrażliwym, czułym i opiekuńczym mężczyzną, który w każdym potrafi dostrzec dobro i kochać. Nie palę, nie piję, nie przeklinam i nie marnuję czasu przed telewizorem, czy komputerem. Lubię czasami podejmować wysiłek fizyczny na bieganie, treningi siłowe. Muszę chyba wymienić moją największa wadę – małomówność, która utrudnia mi relacje z innymi, ale za to potrafię słuchać drugiego człowieka i akceptuję go takim jakim jest. Pracuję nad swoimi brakami i słabościami, ale znam także swoją wartość i akceptuję siebie. Nie lubię postępować wbrew sobie i swoim przekonaniom. Moje zainteresowania dotyczą spraw wiary, relacji z Bogiem, ale jednocześnie kładę duży nacisk na rozwój zawodowy i to ze względu na moją rodzinę, którą kiedyś założę i której będę zobowiązany zapewnić jako mąż i ojciec godne życie. A jakim chciałbym być mężem ? Takim, który się stara, aby żona była dla niego w życiu najważniejsza, by czuła się kochana wartościowa i wyjątkowa. Oczywiście będę zabiegał o zbawienie nasze i naszych dzieci. Dla mnie jako człowieka wierzącego małżeństwo jest darem i zadaniem danym mi od Boga i dlatego jest tak ważne by było prawdziwie wspólnotą życia i miłości.

To, jakim jestem człowiekiem, zawdzięczam moim rodzicom, którzy strzegli moich dróg, nauczyli mnie pracowitości i uczciwości. Za ich namową podjąłem się budowy domu, z którego jestem bardzo dumny. Ten dom to także dowód na to, że wolę wykazać się czynem niż słowami.....i czyny wychodzą mi znacznie lepiej. W słowach bywam czasem zbyt porywczy (zawsze tego żałuję), zdarza się także, że ze zdenerwowania nieco się zacinam. Szukam miłości. Cenię ludzi uczciwych, prawdomównych i pracowitych.. Denerwują mnie: lenistwo cwaniactwo, wulgarność, nieuzasadniona pycha. Bardzo lubię przyrodę i wszystko, co w niej żyje, dosłownie każdy kwiatek.... Najchętniej odpoczywam wśród zieleni, w górach.. Wybieram się często na długie piesze wędrówki, wycieczki rowerowe lub na spacery z moim psiakiem, którego zabrałem ze schroniska dla zwierząt.
Nie marnuję czasu na telewizję, ograniczam się do obejrzenia wiadomości, programów dokumentalnych i sportowych. Znacznie częściej towarzyszy mi radio, szczególnie przy różnych pracach związanych z domem. Wszystkie domowe roboty mam dobrze opanowane i żadnej z nich się nie obawiam. Mój dom to moja duma. Stoi pusty i czeka na godną gospodynię, która będzie mi przyjaciółką i żoną.. Mam takie marzenie: wstaję rano do pracy, widzę promień słońca padający na twarz mojej żony i kącik śpiącego małego aniołka. Cały dom jest pełen słonecznego blasku i zapachu kwiatów... Wierzę, że to marzenie może się ziścić. Chciałbym, aby moja towarzyszka życia była pogodna, radosna, szczera, uczciwa i skromna, aby nie brakowało jej energii i zaradności, by potrafiła pogodzić pracę w domu z pracą zawodową (z jednej pensji żyłoby się nam bardzo skromnie). Umiałaby wnieść do naszego domu piękno, ciepło, spokój i porządek. Ostoją mojego życia jest wiara, podporą byłaby moja żona. Żylibyśmy w zgodzie i szanowalibyśmy się wzajemnie. Szukam żony. Razem zbudowalibyśmy dom na skale, podążając drogą wytyczona przez wiarę, nadzieję i miłość. Ofiarowalibyśmy sobie to, co w nas najlepsze. 

Na mojej twarzy bardzo często gości uśmiech. Cechą, którą bardzo cenię zarówno u siebie, jak i u innych, jest umiejętność wybaczania – nie lubię „zachowywać urazy”. W miarę możliwości staram się pomagać ludziom potrzebującym. Jestem sentymentalna, delikatna i wrażliwa. W gruncie rzeczy ogólnikowo można powiedzieć, że mam dobry charakter, chociaż muszę przyznać się do pewnych wad: zbytniej łatwowierności, naiwności i pewnej nieśmiałości – choć ta ostatnia mimo wszystko nie przeszkadza mi w nawiązywaniu kontaktu z innymi ludźmi. Wśród obcych cenię osoby nie zawzięte i zaradne. Nie znoszę natomiast wszelkiej obłudy i fałszu, plotkarstwa, wulgarności, chamstwa. Nie podoba mi się również dość popularne ostatnimi czasy robienie wszystkiego tylko dla pieniędzy kosztem innych ludzi. Czym lubię się zajmować w wolnym czasie? Bardzo lubię zwierzęta i przyrodę, spokój i przestrzeń – i pewnie dlatego tak często spaceruję brzegiem morza (mieszkam właśnie nad morzem). Przy okazji takich przechadzek oddaję się mojej pasji, czyli zbieraniu bursztynów. Czasami też jeżdżę na rowerze. Chętnie czytam książki (ale nie pogardzę kolorowymi „pismami kobiecymi”) i rozwiązuję krzyżówki, hoduję kwiaty – domowe i ogrodowe. Oglądam komedie romantyczne, filmy biograficzne i przyrodnicze, ale nie unikam polskich seriali. W zasadzie nie ma jakiejś konkretnej rzeczy, której zdecydowanie nie lubię robić – można powiedzieć, że jestem „domową” dziewczyną, lubię wykonywać wszelkie prace w domu. A jeśli idzie o mojego potencjalnego partnera... Przytoczę słowa piosenki: „Za wielką wodą Ty, za wielką wodą Ja, jak, dobry Boże, nam nie pomożesz, to zgubią się serca dwa”. Jestem po prostu normalną, spokojną kobietą i mogę się tylko modlić do Boga o to, żebym nie musiała być w swoim dobrym życiu osamotniona; żeby postawił na mojej drodze Ciebie – mężczyznę, z którym razem moglibyśmy stworzyć przyjaźń, miłość, zaufanie i szczerość, a wreszcie – rodzinę, która jest dla mnie jedną z najważniejszych wartości w życiu. Szukam spokoju i stabilizacji u boku miłego, odpowiedzialnego, mężczyzny, będącego prawdziwym przyjacielem, gotowego do pomocy. Chciałbym również, żeby wykazywał się dużą dozą troskliwości, kultury osobistej oraz wyrozumiałości. Mógłby mnie zarazić jakąś ze swoich pasji – wtedy mielibyśmy jakieś wspólne. Ucieszyłabym się też, gdyby umiał poradzić sobie z drobnymi domowymi naprawami i miał prawo jazdy – to ostatnie jednak nie jest konieczne. Marzę o założeniu swojej własnej rodziny. Moim zdaniem rolą kobiety jako żony jest towarzyszenie i wspieranie męża, jako matki – obdarzanie miłością i ciepłem, wykazywanie się cierpliwością i wyrozumiałością. Rola mężczyzny to przede wszystkim zapewnienie rodzinie stabilizacji finansowej, bezpieczeństwa emocjonalnego, ale i szacunku wobec żony, z którą wspólnie wychowuje dzieci.
Marzę właśnie o takim ciepłym domu – o swoistym porcie, do którego z chęcią się wraca. Chciałabym razem z Tobą śmiać się i smucić, wspierać i pocieszać, podróżować. I dużo spacerować, trzymając się za ręce - aż do naszej wspólnej starości.

Uważam, że Internet lub tradycyjna droga pisania listów, mogą pomóc zapoznać się dwojgu ludziom, ale aby naprawdę się poznać trzeba spotkać się „twarzą w twarz”. Teraz jednak spróbuję trochę powiedzieć o sobie oddając głos moim przyjaciołom. Otóż mawiają, że potrafię ich świetnie rozbawić i lubią mój śmiech i humor. Chyba coś w tym jest, bo mam w sobie wiele radości i nawet potrafię śmiać się sama z siebie. Poza tym jestem kobietą o wrażliwym sercu, która widzi jak ktoś cierpi na duszy i potrafi przyjść z pomocą. Powiadają także, że mam dużo ciepła w sobie, a jednocześnie mój żywy temperament pomaga mi w otwartości na świat i ludzi. Moją pasją jest nauka języków obcych (francuski, włoski). Chociaż lubię podróżować, to jednak cenię sobie dom, do którego zawsze chętnie wracam. W mojej kuchni coraz bardziej wciąga mnie gotowanie i poszukiwanie nowych specjałów. Lubię także muzykę, śpiew i taniec. Mam swoją własną wizję szczęśliwej rodziny. Jest ona oparta na Bogu, który jest niewyczerpanym źródłem do miłowania bliźniego i to w zwykłych sprawach codziennych. Nie wyobrażam sobie życia bez wysiłku pogłębiania relacji z Bogiem i to przez wszystkich członków rodziny. Wtedy dopiero taki dom  będzie pełen serdeczności, ciepła i wzajemnej miłości. Dla mnie Miłość jest najcenniejsza życiu, bo człowiek nie może żyć bez miłości. Wierzę że to Bóg daje człowiekowi wielkie pragnienia i rozszerza jego serce. Dlatego właśnie oczekuję i modlę się o Miłość przez duże „M”, która dla mnie będzie realizacją mojego powołania do małżeństwa.

Już teraz staram się żyć według wartości chrześcijańskich i będę chciała kontynuować taki sposób życia w mojej rodzinie. Jestem dziewczyną odpowiedzialną o ciepłym usposobieniu. Cieszę się, że jestem wrażliwą osobą i lubię moje kręcone włosy. U ludzi podoba mi się prawdomówność, konsekwencja w myśleniu i działaniu, także otwartość, szczerość i lojalność. Nie toleruję natomiast braku uczciwości, czy wrażliwości na cudzą krzywdę. Będąc nauczycielem, widzę że sama muszę pracować nad swoją cierpliwością, której ciągle mi brakuje. Moje zainteresowani są zdecydowanie humanistyczne. Lubię czytać poezję Norwida, ks. Jana Twardowskiego oraz prozę G. H. Grudzińskiego. Z muzyki wybieram klasyczną i rozrywkową. Chętnie chodzę do teatru i do kina, czytam dobre książki i czasem podróżuję, a jeśli zdarza mi się okazja, to chętnie tańczę. Przyznaję, że nie lubię prasować, ale przecież trzeba to robić, za to lubię i potrafię piec ciasto. Pragnę poznać mężczyznę opiekuńczego, spokojnego i otwartego na innych. Człowieka odpowiedzialnego, który żyje autentyczną wiarą. Moim marzeniem jest rodzina, w której pielęgnowane byłyby wartości chrześcijańskie i narodowe, a zatem szukam kogoś, kto zechciałby razem ze mną strzec tego, co dobre i piękne.

Przyznaję, że długo przygotowywałam się do wypełnienia tej ankiety i czuję jak trzeba mi się zanurzyć w samą siebie, ale jest to nawet ciekawy eksperyment. Oczywiście zdecydowanie preferuję rozmowę i spojrzenie w oczy, bo wtedy wszystko nabiera innego koloru. Mogłabym siebie scharakteryzować jako kobietę wrażliwą, ciekawą świata i nawet romantyczną, która od zawsze chciała czegoś więcej w życiu, a jednocześnie potrafię radować się małymi sprawami dnia codziennego i szczegółami na które składa się życie. Bardzo lubię śpiewać i nawet kiedyś należałam do scholi, a teraz sama ją prowadzę dla dzieci i chętnie służę grą na gitarze. Bardzo lubię towarzystwo kwiatów, chociaż nie mam do nich ręki, a te które są to pewnie dlatego, że mają silną wolę przetrwania. Jeśli chodzi o moje zainteresowania to jest ich wiele. Jestem entuzjastką odkrywania nowych miejsc. Marzę o tym, by zwiedzić cały świat, ale z ukochaną osobą u boku, bo w pojedynkę urok świata traci swój blask. Lubię także posiedzieć sobie w ciszy i poczytać dobrą książkę (jestem wielbicielką Zofii Kossak i nie tylko). Chętnie oglądam filmy po których zostaje coś do przemyślenia. Słucham Radia Maryja i inne programy radiowe. Dla odmiany lubię także posłuchać głośnej muzyki i potańczyć, a także chętnie wybrać się rowerem poza miasto i odpoczywać na łonie natury. Marzę o kochanym mężu i o dzieciach, które chciałabym wychować na wspaniałych ludzi i to właśnie chciałabym zrobić dla świata. Taka jest „moja misja” do której powołał mnie Bóg. Jest tylko jeden problem nie mogę tego wszystkiego uczynić w pojedynkę.

Galeria portretówportret słowem malowany

Ta sentencja podoba mi się w sposób szczególny, bo zdarza mi się mieć trudności w mobilizowaniu się do zrobienia czegoś, ale... nie w sprawach zasadniczych! Charakteryzuje mnie odpowiedzialność, dotrzymywanie danego słowa, przewidywanie skutków swoich działań. Najważniejsze jest dla mnie życie w zgodzie z przykazaniami i w dobrych relacjach z ludźmi. Myślę, że należy żyć daną chwilą, gdyż Stwórca daje siły, aby je unieść. Moje marzenia to: założenie rodziny, zbudowanie domu, wychowanie dzieci zgodnie z nauką Kościoła. Interesuję się motoryzacją, więc pragnąłbym stworzyć firmę, która zajmowałaby się tą branżą lub – przynajmniej – podjąć pracę w zakładzie, który produkuje polskie samochody. Ale... nie zamierzam gonić za pieniędzmi i bogactwem, liczą się dla mnie inne wartości; te, które odnoszą się do poszanowania Ojczyzny i Kościoła. Pragnąłbym, aby moja wybranka wyznawała podobny pogląd w tej sprawie; by i dla niej najważniejsze było oparcie rodziny na wartościach wypływających z Dekalogu. Liczę na poznanie kobiety polskiej narodowości, łagodnej, niepalącej (sam papierosów nie palę), która, decydując się na małżeństwo i rodzinę, pragnie mieć także dzieci. Szukam żony. Nie odpowiada mi dziewczyna, która jest wegetarianką, czyta horoskopy, chodzi do wróżki lub korzysta z seansów bioenergoterapeutycznych. Miłość dwojga ludzi – mądra i silna – oznacza dzielenie się swoimi uczuciami, sukcesami, porażkami. Odnosi się także do umiejętności słuchania partnera, akceptacji, zrozumienia, wspólnej modlitwy. W tym zespole kobieta to przede wszystkim matka, ale także osoba wspierająca mężczyznę, oceniająca właściwie jego działanie (potrafi i pochwalić, i zganić – jeśli jest taka potrzeba). Rolą mężczyzny jest zapewnienie stabilności materialnej rodzinie; jako jej „głowa” – podejmuje decyzje, ale kieruje się przy tym dobrem kobiety, nie jest dyktatorem. OBOJE dążą do jedności w dziedzinach: porozumiewania się, decydowania o finansach, współżycia seksualnego, rozrywkach, odpoczynku. Co ja lubię robić? Oglądam filmy (najchętniej w kinie), słucham melodyjnej muzyki; z poważnej – tę najbardziej popularną, czytam (choć niezbyt dużo). Odpoczywam spacerując, organizując przejażdżki rowerowe, wypady za miasto ze znajomymi nad wodę. Słucham RADIA MARYJA, szczególnie „Rozmowy niedokończone”. Lubię tańczyć, a śpiewać... przy ognisku i kiełbasce. Niedziela to dzień na zadumę: nad Pismem Św., nad kazaniem zasłyszanym w czasie Mszy Św., na odwiedzenie rodziny. Do tych wszystkich działań brakuje... dobrego serca dobrej kobiety, z którą mógłbym stworzyć dobre małżeństwo.